Shammai Golan 
Writer
 

 
 
   
Pułtusk – Shammai Golan
 about his live in Pułtusk, Białystok, Soviet
 
 
 

Data urodzenia: 05.04.1933

Miejsce urodzenia: Pułtusk (60 kilometrów na północ od Warszawy)

Rodzice Shammai’a Golana (wcześniejsze nazwisko Goldsztejn), Solomon Dawid Goldsztejn i Syma Goldsztejn (z domu Goldmacher), pobrali się w 1924 roku w Pułtusku. Shammai miał brata i dwie siostry. (Mógł mieć również drugiego brata, który zmarł przed jego urodzeniem). Starszy brat, Michael (Michał), urodził się w 1928 roku. Starsza siostra Shammai’a, Jona Tauba, urodziła się w 1931, a młodsza, Szendelle, w 1937 roku. W tym czasie ponad połowa miasta była narodowości żydowskiej. Podczas świąt żydowskich całe miasto świętowało, a wszelki handel ustawał.

Babcia Shammai’a, Devora Goldnacher, mieszkała z jego rodziną w tym samym domu. Rodzina była religijna. Ojciec Shammai’a, Solomon David, każdego dnia wychodził do Shtibelu na modlitwę. Należał także do chasydzkiej dynastii Gor [Ger] i być może miał pewne powiązania z chasydzkim rabinem Radzinerem. Solomon Dawid był religijnym przedstawicielem modlitw gminy (tzw. Shatz), jak również głównym prowadzącym modlitw (tzw. Over Lifney Hateva). W Pułtusku mieszkali również dziadkowie Shammai’a ze strony ojca, Jakow (Jankiel) oraz Feige Leah Goldsztejn do 1938 r., kiedy to przeprowadzili się do Warszawy. Uchodzili za bardzo znaną i szanowaną rodzinę w Pułtusku. Posiadali dwanaścioro dzieci, spośród których ojciec Shammai’a, Solomon Dawid, był najstarszy. W ciągu tygodnia nosił modną odzież i nie posiadał pejsów (czyli długich loków po obu stronach głowy, jak nakazywała żydowska tradycja). Jednakże w czasie Szabatu zawsze zakładał tradycyjny żydowski płaszcz.
 

W rodzinie dziadków Goldsztejn wszelkie żydowskie świąteczne zwyczaje były pilnie przestrzegane. Podczas tzw. Święta Namiotów (Sukkot) na dziedzińcu Shtibelu stawiano olbrzymi namiot.

W domu dominował jidysz, ale rodzina Shammai’a posługiwała się również podstawami języka polskiego.

Mając cztery lata, Shammai rozpoczął pod okiem prywatnego nauczyciela religii, Malameda, naukę Tory. Jakiś czas później zaczął chodzić do religijnej szkoły dla młodych chłopców Talmud-Tora w Pułtusku. Z powodu wybuchu drugiej wojny światowej Shammai nie miał możliwości uczęszczania do szkoły publicznej. Natomiast jego brat, Michael, chodził zarówno do szkoły Talmud-Tora, jak i do polskiej szkoły publicznej przeznaczonej dla Żydów. Siostra Shammai’a, Jona Tauba, również uczyła się w polskiej szkole publicznej dla Żydów.

Ojciec Shammai’a był z zawodu krawcem. Sprowadzał z Warszawy męską odzież i sprzedawał ją na pułtuskim rynku we wtorki i piątki. Na ulicy Rynek rodzina posiadała również sklep i swój dom. W małym warsztacie zatrudnionych było trzech lub może czterech pracowników. Podczas dni roboczych towar był rozkładany w namiocie, w którym zaopatrywali się okoliczni rolnicy. W rodzinnym interesie pomagała także matka Shammai’a, Syma.

W okresie letnim Shammai wraz z rodziną odwiedzał Popluwitc [?], małą wioskę położoną pośród lasów nad rzeką o tej samej nazwie. Znajdowała się ona około dwóch lub trzech kilometrów od ich domu. Tam rodzina wynajmowała chatkę na całe lato, a rodzice Shammai’a dojeżdżali do dzieci na weekendy.

Przypuszcza się, że rodzice Shammai’a byli syjonistami. W latach trzydziestych jego wujek i dwie ciotki ze strony ojca wyemigrowali do Palestyny. Wuj Motel (Mordechai) Goldsztejn związany był z syjonistyczną religijną partią Poaley Agudath Israel i osiadł w miejscowości Moshav Bnei Reem. Wiele lat później przeniósł się do bardziej ortodoksyjnego rejonu w Bnei Brak. Ciotka Shammai’a, Pesia (Pola) Bartuv (z domu Goldsztejn) również była bardzo religijną osobą, a druga, także ze strony ojca, Chanka Grenek, była związana i kształciła się przy świeckim syjonistycznym ruchu Hazhomer Hazair.

Rodzina Shammai’a mieszkała zaledwie 200 metrów od katedry pułtuskiej, która była wówczas największym kościołem w mieście i w związku z tym była światkiem wszelkich chrześcijańskich procesji i obrzędów odbywających się w pobliżu. Jako że miasto zdominowane było przez chrześcijan, w rodzinie Shammai’a dawało się odczuć strach w czasie trwania modlitw i mszy w katedrze. Sprawą oczywistą był fakt, że Żydzi zawsze obawiali się Polaków. Co prawda Shammai nie przypomina sobie żadnych fizycznych zaczepek, ale na porządku dziennym zdarzały się różne słowne obrazy typu „Lampart żydowski” lub po prostu „Żyd” (w pejoratywnym znaczeniu tego słowa w języku polskim). Zwłaszcza podczas katolickich świąt wzrastało napięcie pomieszane ze strachem. Żydowskie dzieci nie bawiły się wspólnie z dziećmi polskimi. Jako że w pobliżu znajdowała się baza wojskowa, dzieci będąc pod jej wpływem bawiły się w żołnierzy.

 
 

Shammai posiadał w Warszawie krewnego, który nazywał się Fybel Goldsztejn. Ukończył on szkołę medyczną i został wcielony do polskiej armii w 1937 roku.

Po wybuchu drugiej wojny światowej w 1939 roku Niemcy rozkazali wszystkim Żydom opuścić mieszkania i stawić się w miejskim klasztorze, gdzie zostali przeszukani i pozbawieni wszelkiej biżuterii i innych dóbr. Miasto miało się wówczas stać „Judenrein” (po niemiecku „oczyszczone z Żydów”). Osoby o narodowości żydowskiej zostały automatycznie wypędzone z miasta. Były zabijane na ulicach lub wysyłane do obozów przymusowej pracy. Zakazano im wstępu do miasta, a jedyną drogą do niego było przebrnięcie przez rzekę Narew. Przechodząc przez most wielu z nich było wrzucanych przez Niemców do rzeki, do niektórych nawet strzelano i zabijano. Shammai przeczytał wówczas, że w związku z wypędzeniem Żydów z Pułtuska dochodziło do włamań do ich mieszkań i kradzieży przez inne nieżydowskie nacje. To doprowadziło do irytacji Niemców, którzy również liczyli na łupy i na dwa dni wypędzili nieżydowską ludność z miasta. Podczas gdy matka Shammai’a, Syma, chciała uciec do Rosji, Solomon Dawid postanowił zostać w Polsce i dostać się do Warszawy, w której miał krewnych i bliską rodzinę. Ostatecznie podjęto decyzję, aby uciec do Rosji i przekroczyć granicę. W ciągu dnia drogi były szalenie niebezpieczne z powodu licznych ataków na Żydów przez Niemców, więc Shammai wraz z rodziną przemieszczał się nocą, ukrywając się po okolicznych gospodarstwach rolniczych. W Małkini rodzina mogła wreszcie przekroczyć polsko-rosyjską granicę i dotrzeć do Białegostoku, gdzie znalazła schronienie w żydowskiej synagodze. W Białymstoku rodzice musieli podjąć decyzję, czy przyjąć obywatelstwo rosyjskie, czy też pozostać przy polskim. Postanowili pozostać przy polskim obywatelstwie, co spowodowało, że pewnej nocy zostali gwałtownie obudzeni i wywiezieni do obozu pracy na Syberii. Praca w obozie była bardzo ciężka, a warunki uciążliwe. W 1940 roku zmarła siostra Shammai’a, Shyendelle. Po czerwcu 1941 roku rodzina została uwolniona. Zdecydowano wówczas, aby udać się do Uzbekistanu, gdzie panował cieplejszy klimat, i gdzie, jak słyszeli, było więcej żywności. Droga do tego kraju zajęła rodzinie kilka miesięcy. Odmówiono im wstępu do Taszkientu, w związku z czym osiedlili się w tamtejszym kołchozie i zatrudnili przy zbieraniu bawełny. W pewnym momencie ojciec Shammai’a zachorował i starał się o opiekę medyczną w Taszkiencie. Niestety nie uzyskał pomocy i zmarł na ulicy w 1942 roku. Pół roku później zmarła matka Shammai’a na jakąś niesprecyzowaną chorobę bądź epidemię, która panowała wtedy w tej okolicy. Shammai i jego dwójka rodzeństwa zostali sierotami. Usłyszeli, że polski sierociniec przyjmuje polskie dzieci i postanowili pójść do takiego sierocińca w Yangi Yul (około 100 kilometrów od Tashkentu). Aby się tam dostać, przemierzali piechotą tory kolejowe. Sierociniec posiadał szkołę wykładającą w języku polskim. Zajęcia dodatkowe były prowadzone w języku rosyjskim. Polskie dzieci często dokuczały dzieciom żydowskim, ale, co trzeba zaznaczyć, rozkwitały pomiędzy nimi także wielkie przyjaźnie. Zasadniczo Shammai czuł się w sierocińcu całkiem dobrze.

W 1946 roku, po traktacie repatriacyjnym pomiędzy Polską a Rosją sieroty zostały przetransportowane z powrotem do kraju. Ich podróż trwała kilka tygodni. Podczas drogi, już w Polsce, Shammai widział w różnych wioskach napisy i slogany typu „Żydzi do Palestyny”.
To doświadczenie kazało mu zwątpić w wiarę w polski patriotyzm. Shammai wraz ze swoim rodzeństwem został skierowany do sierocińca w Helenówku pod Łodzią, gdzie zaczął dowiadywać się czegoś więcej o syjonizmie i Palestynie. Sierociniec odwiedzili ocaleni żydowscy przedstawiciele Holokaustu, jak również delegaci agencji żydowskiej promujący syjonistyczne idee. Shammai i jego siostra Jona Tauba przystąpili do syjonistycznej grupy, która zgromadziła się w Łodzi i wraz z nią rozpoczęli swoją długą drogę do Palestyny w roku 1946. Podróżowali poprzez Czechosłowację do Francji, gdzie na kilka miesięcy pozostali w obozie przygotowawczym Palmach. Tam uczyli się hebrajskiego i Kapap (skrót od hebrajskiego: Krav Panim El Panim – Walka Twarzą w Twarz). Dzieci uczone były odwagi i gotowości do walki.

W lutym 1947 roku grupa została zabrana na łódź i przedostała się nielegalnie do Palestyny. Dzieciom nie wolno było w ciągu dnia pokazywać się na pokładzie z obawy przed pojawieniem się brytyjskiej marynarki. Krótko przed dotarciem do Palestyny łódź została namierzona przez Brytyjczyków. W wyniku walki Brytyjczycy opanowali jednostkę, a Shammai i reszta grupy zostali wysłani do obozu dla przesiedleńców na Cyprze.
 

Shammai’a umiejscowiono w kibucu Ramat Hakovesh, a jego siostrę, Jonę Taubę, w kibucu Tel-Yosef, skąd została przeniesiona do Palmach. Shammai opisuje ciepłą i przyjazną atmosferę towarzyszącą jego przyjęciu do kibucu. Polubił także język hebrajski i szybko zaczął robić postępy w nauce. Wkrótce trafił do szkoły w kibucu, gdzie uczył się wraz z innymi członkami miejscowych kibuców. Shammai zawsze pragnął zostać pisarzem. W 1951 roku wstąpił do armii izraelskiej. Tam został oficerem i po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej stał się pełnoetatowym żołnierzem. W 1957 roku opuścił armię i zaczął studia na Uniwersytecie Hebrajskim w Jeruzalem. Shammai poślubił dr Arnę Golan, z którego ma czwórkę dzieci i troje wnucząt.

Shammai jest autorem wielu książek i esejów. Niedługo zostanie wydana jego najnowsza książka “And if you have to Love” („A gdybyś musiał pokochać”).

Shammai kilkakrotnie odwiedził Polskę: m.in. w 1983 roku jako prezes Stowarzyszenia Pisarzy Izraelsko-Hebrajskich. Dziwnie się czuł odwiedzając Polskę jako dorosły. Polacy, jednakże, przywitali go niezmiernie gościnnie, a on sam zauważył, że starają się krzewić kulturę żydowską.
 

 
  http://www.sztetl.org.pl/pl/article/pultusk/16,relacje-wspomnienia/11033,shammai-golan-born-1933-about-his-live-in-pultusk-bialystok-soviet-union-and-israel/?action=viewtable